czwartek, 17 października 2013

Zamykam Barek...

Od czasu ostatniego podsumowania minęły dwa miesiące. Ale to zupełny przypadek, że akurat dzisiaj piszę nowy post. Zabierałam się do niego od dawna, ale nadmiar innych zajęć ciągle w tym przeszkadzał.
Pierwotna formuła już się chyba wyczerpała. Jeśli nie ogłaszam kolejnego zaproszenia w agregatorach, to wieje pustką. A więc nic na siłę.
Jednak główna przyczyna tkwi w mojej osobistej kuchni.
Może nadal ciągnęłabym ten barkowy wózek, licząc na indywidualny udział pojedynczych osób, gdyby nie bezlitosne i bezduszne wyniki moich badań lekarskich. Jeśli nie chcę doprowadzić się do cukrzycowo-wątrobowo-trzustkowego wyniszczenia, muszę zmienić dietę i w ogóle całe podejście do jedzenia.
To nie jest dla mnie łatwe, biorąc pod uwagę całe życie w naszej polskiej niezdrowej (podobno) kuchni, która jest dla mnie jedyną słuszną. A teraz muszę ją tak bardzo zmienić.

Dlatego rezygnuję z zapraszania do kolejnych spotkań sałatkowych, mając świadomość, że większość zgłaszanych propozycji to nie dla mnie. Nie chcę się dodatkowo stresować w trakcie czytania i tworzenia podsumowań. Omijam już szerokim łukiem wszystkie "normalne" blogi, bo po co mam się denerwować.

Mogłabym oczywiście wstawić jeszcze jedno zaproszenie (myślałam o tym), biorąc pod uwagę tylko sałatki zdrowe, dietetyczne itd. Ale jakie to są tak naprawdę?
W moim przypadku niskotłuszczowe, niskokaloryczne, a przede wszystkim pozbawione całej listy produktów nie wskazanych dla diabetyków, ani przy ochronie przewodu pokarmowego (wątroba, trzustka).
Nie sądzę, żeby było jakieś zainteresowanie, aż takimi wymogami.
Ja sama jeszcze nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć, mimo, że powinnam.

To by było na tyle...

6 komentarzy:

  1. Akurat stwierdzono u mnie cukrzycę :-(
    Więc rozumiem Cię doskonale. Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję wzajemnie - nikt tak dobrze nas nie zrozumie, jak ktoś dotknięty tym samym.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Bardzo Ci współczuję i wiem co czujesz ... jednak może kiedy będziesz gotowa zaczniesz od nowa i poprowadzisz blog z tematyką i dietą, przepisami jakie teraz byłaś zmuszona przyjąć "za swoje". Nie wyobrażasz sobie, a zapewne już sobie wyobrażasz (odwiedzając poradnie, szpitale, kliniki) ilu jest ludzi takich samych jak Ty. Zapewne już wielu ich poznałaś?... Wiele osób jest bezradnych kiedy musi zmienić dietę i swoje przyzwyczajenia żywieniowe, ale znam też ludzi, którzy robiąc rewolucję żywieniową w swoim życiu uczynili w swojej kuchni prawdziwe cuda :-) Można piec ciasta bez cukru, maki jaj a są pyszne i wyśmienite. Można nie jeść mięsa całymi miesiącami, a kotleciki z przeróżnych zbóż i kasz smakują niesamowicie bo są niesamowicie przyprawione ziołami i przyprawami i tak dalej i tak dalej ... zachęcam do przemyślenia sprawy jeśli prowadzenie bloga sprawiało Ci przyjemność rób to dalej, a możesz pomóc przy okazji wielu osobom i będziesz miała misję :-) Pozdrawiam i życzę wiele wiele zdrowia i cierpliwości. W chorobie to bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za życzenia :)

    Ja prowadzę bloga dietetycznego już od dawna: http://mojakuchnianadiecie.blogspot.com/
    Ten blog sałatkowy działał na zupełnie innych zasadach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka fajnego masz tego bloga ale trochę się zastanawiam nad tym jak ogarnąć swojego bloga bo muszę się dowiedzieć jak zapłacić niedopłatę podatku. A dopiero potem wrócę do pisania, bo dawno już nic nie pisałam i trochę mi tego brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu jestem na podobnej diecie, ciągle szukam ciekawych, dietetycznych przepisów. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń