wtorek, 12 października 2010

Jednak koniec

Krótko i bez zbędnego rozwodzenia się: definitywnie kończę  z zaproszeniami do Baru sałatkowego.
Próba reaktywacji zabawy nie wypaliła - brak zainteresowania taką formą wyraźnie pokazuje, że pomysł był mało atrakcyjny.
Przykro mi...  miałam nadzieję...  coś mi się wydawało...
Po raz kolejny przekonałam się, że prawie wszyscy chcą tylko pisać swojego bloga, promować swoje na swoim, a jeżeli brać udział  to w bardziej atrakcyjnych zabawach (patrz - nagrody), albo w kulinarnych akcjach, gdzie  bez zbędnego wysiłku wystarczy dodać linka na Durszlaku.
Nazbierało mi się więcej gorzkich refleksji, ale czym prędzej kończę tego posta, bo zaraz się znajdą jacyś obrażeni moimi słowami.

Jeszcze się waham, co zrobić z tym blogiem.
Albo go zamknę i przekształcę w prywatny notatnik kucharski, albo pozostawię dla postów sałatkowych.
Jeśli miałabym nic tutaj nie pisać, to nie chcę aby tak wisiał zakurzony w sieci, jako memento nieudanego eksperymentu...

2 komentarze:

  1. no nie rób mi tego proszę! ja dziś sałatkę z mozzarellą miałam robić.
    przemyśl jeszcze proszę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. a jeśli definitywnie kończysz z barem, to ja ze swojej strony proponuję dwustronną współpracę i obie możemy sobie co jakiś czas wirtualnie kucharzyć i przyrządzać sałatki;)

    OdpowiedzUsuń